Dziś był cieżki dzień.
Zaczął się słoneczkiem i rześkim powuetrzem i spotkaniem z szefową. Dostałam kulturalny ale OPR czy słuszny pewnie po części tak ale to nie ważne. Ważne jest to, ze po mimo zmaniejszenia leków poradziałam soebie. Troszkę mi się chlipneło ale tylko troszkę i nie czułam strachu... nic a nic. jestem z siebie bardzo zadowolona. Jak to mi się udało nie wiem. Moze faktycznie terapia coś daje. To niby takie gadki szmatki i czasami z mojej strony stawanie okoniem do tego co terapeuta mówi ale zawsze jakieś ziarenko na przemyślenia zostaje, kiełkuje i czasami widac efekty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz